Grafik artysta czy rzemieślnik

Francisco Goya

Autor: Francisco de Goya 1824 rok - dla Ciebie sztuka czy żenada ?

Artysta wykonuje dzieło w oparciu o swoją koncepcję nie licząc się ze zdaniem i uwagami innych. Rzemieślnik tworzy dzieło w oparciu o konkretne wytyczne. Obydwoje nadają pracy charakter.

Osobiście nie uważam się za artystę, ale wiem że niektórzy graficy mają o sobie takie mniemanie. Oczywiście chciałbym nie musieć wysłuchiwać uwag klientów, zwłaszcza kiedy są nietrafione. Jeszcze długa drogą przede mną zanim to nastąpi. Niestety tak to już jest, że płacący chce mieć wszystko jak mu się podoba. Niektórzy nieświadomie na tym tracą.

Jestem przyzwyczajony do rozmów z trudnymi, wymagającymi i niegrzecznymi klientami jednak zawsze wymagam szacunku. Pieniądze nie są dla mnie najważniejsze zwłaszcza gdy mam stałych klientów i mogę sobie pozwolić na selekcję, nie mniej jednak odrzucam tylko najmądrzejszych na świecie. Artysta nie zrobi niczego co jest sprzeczne z jego dobrym smakiem tylko poto by dostać pieniądze. Rzemieślnik może przytaknąć klientowi, ba, nawet zrobić z siebie sługusa jeżeli najważniejsze są dla niego pieniądze, ale zrobi tym krzywdę klientowi. Osobiście zawsze podejmuje dialog w celu wytłumaczenia, że projekt ma na siebie zarobić i powinien podobać się większości. Niektórzy w ogóle nie zwracają na to uwagi – w sumie skąd mają wiedzieć co się podoba innym. Grafik to wie. Ja wiem.

Nie toleruję nieuzasadnionych brakiem wiedzy i doświadczenia ocen klientów amatorów np. „projekt to żenada”. Przyznam szczerze nie interesuje mnie ocena laika, nigdy o nią nie proszę, nie mam ochoty jej wysłuchiwać. To tak jak bym ja oceniał czy dentysta wstawił mi dobrze plombę. Nie znam się – to nie oceniam. Można wyrazić swoje uwagi, ale powtórzę jeszcze raz nie oceniać. Miałem kilku takich klientów – wszyscy w prawdzie otrzymali to czego oczekiwali, nie mniej jednak moja współpraca z nimi dobiegła końca. Długo zastanawiałem się czy dla przykładu nie wstawić projektu, który zaproponowałem i finalnej wersji z uwagami klienta, nie mniej jednak nie zrobię tego bo artykuł zejdzie na niewłaściwy temat. Kiedyś wrócę do zagadnienia jak ktoś podniesie mi ciśnienie. Najbardziej w tym wszystkim smuci mnie fakt, że czasami muszę sygnować dziadostwo swoim nazwiskiem. Oczywiście jest to tylko marny odsetek klientów dla których trzeba zrobić chałturę i nie ma możliwości przy tym być artystą. Istnieją projekty, których nie sposób nazwać dziełem. Ulotki kremu grzybiczego, opakowania na pomidory, strony erotyczne. Ktoś to musi zrobić – grafik komputerowy. Trzeba wykonać projekt bo jest potrzebny, zacisnąć zęby (zwłaszcza jak się robi setną ulotkę o pożyczkach), odebrać pieniążki i się cieszyć. Nie ma się czym chwalić ale za coś trzeba żyć.

Zauważyłem też pewne zjawisko – osoby nazywające się grafikami, które raczkują, nie mają zielonego pojęcia i wiedzy o grafice wypuszczają żałosne prace i uzasadniają je tym, że klient tak chciał. Jest to w sumie samoobrona z ich strony, ale nie dla ludzi z branży. Coraz częściej spotykam takie sytuacje – zwłaszcza gdy poprawiam po kimś projekt i kontaktuje się z tfurcą przez f.

Wydaje mi się, że szczytem osiągnięć grafika jest renoma pozwalająca stać się artystą, czyli moment w (nazwę to) karierze, w którym klient na samo nazwisko będzie wiedział, że dostanie dobry projekt, nie zgłosi uwag i w drugą stronę możliwość pozwolenia sobie na nie wykonanie nawet najdrobniejszych poprawek. Widzę po sobie, że cały czas się uczę, zdobywam nowe doświadczenia. Im dłużej zajmuję się grafiką tym mniej rzeczy mnie zaskakuje, na niektóre patrze pod innym kontem. Cały czas chyba jak większość grafików balansuje między określeniem artysta- rzemieślnik. Ja chciałbym być artystą nie mniej jednak klienci sprowadzają mnie do miana rzemieślnika.

, , ,

1 Komentarz

Grafika użytkowa

Grafika specjalistyczna – POS

Wśród stron www, identyfikacji wizualnej firm i innych często spotykanych projektów istnieją te mniej popularne, bardzo indywidualne, które nie mają swoich nazw. Nie wiem czy istnieje grafik specjalizujący się tylko i wyłącznie w robieniu interfejsów graficznych do kuchenek mikrofalowych lub oprawą graficzną systemów operacyjnych ? Raczej nie. Wynika to z relatywnie niskiego zapotrzebowania na takie projekty. Zawsze bardzo się cieszę jak mogę brać udział w przedsięwzięciach tego typu. Wymagają one bardzo kreatywnego podejścia i .. nauki! Tak jest. Zwłaszcza jeżeli coś wcześniej nie istniało i robi się to pierwszy raz – przysparza mi to wiele satysfakcji i mobilizując do ciężkiej pracy.

W tym miesiącu skończyłem pół roczną prace nad jednym z takich projektów – interfejs graficzny do ekranu dotykowego terminala komputerowego POS. Bardzo rozbudowany, ale intuicyjny system niedługo wejdzie do sprzedaży w Polsce. Jestem przekonany, że odniesie sukces. Nie ujawniam na razie więcej szczegółów co by nie zrobić falstartu. Pod spodem prezentuję kropelkę projektu.

ekran dotykowy POS

przykładowy ekran dotykowy terminala komputerowego POS z moją grafiką

Praca nad takim projektem wymaga zaangażowania wielu osób. Musi wziąć w nim udział minimum grafik komputerowy, programista i oczywiście osoba decyzyjna. Z konkretnymi osobami trzeba stworzyć zespół i systematycznie pracować.  Często przy tego tupy realizacjach osoby są z różnych stron świata. Spotykają się bardzo rzadko bądź wcale. Kontakt utrzymywany jest zdalnie. Gdy taki projekt dobiega końca można naprawdę poczuć satysfakcję, odetchnąć z ulgą, że zrobiło się coś dobrego.

pos

przykładowy ekran dotykowy terminala komputerowego POS z moją grafiką

Podsumowanie

Grafika użytkowa to nie tylko logo, strony www, ulotki, plakaty, wizytówki i banery. Są to również interfejsy urządzeń i programów, wizualizacje, retusz zdjęć i cała masa innych projektów które ciężko nazwać.

,

1 Komentarz

Zaplecze pracy grafika komputerowego

Wydawać by się mogło, że praca grafika komputerowego polega jedynie na realizacji projektów graficznych. W rzeczywistości do profesjonalnego działania potrzebne jest rozbudowane zaplecze złożone z partnerów biznesowych – firm czyli ludzi, odpowiednich środków, siły, samozaparcia itp. Artykuł poświęcam właśnie ludziom, bez których nie mógłbym skupiać się na najważniejszej dla mnie rzeczy, którą jest grafika. W tym miejscu zaznaczam, że za partnera biznesowego uważam ludzi, z którymi współpracuję nie tylko na stopie zawodowej dlatego niechciałbym, aby firmy z którymi współpracuję na codzień poczuły się urażone.

Kancelaria Prawna Anna Para -  pomoc w sporządzaniu opinii prawnych, udział w negocjacjach i działaniach przed sądowych i „innych” bez których sam bym sobie nie dał rady i właściwie nie mógłbym spokojnie pracować. Być może niektórym kancelaria prawna kojarzy się jedynie z sądami i niemiłymi sprawami – w rzeczywistości  jednak to normalna firma, w której można uzyskać pomoc. Ponieważ działam na agresywnym rynku oraz wychodzę z założenia, że jak ktoś jest od wszystkiego to jest do niczego – zlecam rzeczy na których się nie znam profesjonalistom. Polecam.

Przedsiębiorstwo Ochrony Mienia „Security Office”  Sp. z o.o. -  monitoring, systemy alarmowe i przede wszystkim ochrona. Niestety wszystkiego nie da się załatwić pisemnie. Czasami potrzebne jest wsparcie fizyczne oraz dodatkowa para oczu. Jestem zwolennikiem „dmuchania na zimne”. Prościej jest zabezpieczać niż ratować. Polecam.

Spółka ART Form s.c. – m.in. meble firmowe i zabudowy. Meble produkcji najwyższej jakości – klasa dla wybrednych klientów. Art Form realizuje indywidualne projekty rezygnując z seryjnej produkcji.  Wybór indywidualnych rozwiązań to jest to, co lubię najbardziej. Co firma ART Form może mieć wspólnego z pracą grafika – otóż dużo. Po prostu co jakiś czas potrzebuję mebli. Polecam.

W prawym menu na blogu znajdują się adresy stron w.w. firm. Za wszystkie firmy ręczę, jeszcze raz polecam i dziękuje właścicielom za współpracę.

Żółty Design Grafika Komputerowa Łukasz Żółty

,

Brak komentarzy

Nie kradnij cz.2

Nie kradnij to cykliczne opowiadanie, systematycznie ukazujące się na moim blogu. Myślałem że umieszczenie na stronie głównej informacji żeby nie kraść oraz na każdej podstronie w stopce informacji o prawach autorskich wystarczy. Myliłem się bo naiwnie wierzę w uczciwość.  Tak naprawdę codziennie mógłbym dorzucać przynajmniej po jednej kradzieży. Ograniczam się do jednego podsumowania w miesiącu bo kosztuje mnie to dużo nerwów. Część drugą poświęcam podstronie „cennik”.

Najpierw oryginalny screen z mojego portfolio (tekst napisany w 2007 roku, kilku krotnie już dokumentowany i modyfikowany).

oryginal

Autorski tekst z mojego portfolio stworzony w 2007 roku. Źródło: www.lucio.pl z dnia 12.03.2010

Pierwszy złodziejowiec skopiował na żywca wszystko. Po mojej interwencji usunął całą stronę. Dostałem smsa  o treści:

Dane zostały usuniete jeszcze raz przepraszam

Nie wyłapałem gdzie były pierwsze przeprosiny.. ale nie mam czasu na bzdury więc tylko umieszczam ku przestrodze

naczelnik

Źródło: screen ze strony http://naczelnik.zoooone.net/press/oferta/, z dnia 12.03.2010

Kolejne skopiowanie mojego tekstu. Po kontakcie z właścicielem strony – cała strona została usunięta. Opis podobno skopiowała inna osoba, która miała napisać profesjonalne teksty. Autor podejrzewał, że wszystkie teksty mogły być zapożyczone od osób trzecich więc usunął całość. Jak zwykle przeprosiny i sprawy nie ma, bo nie chodzi o to by niszczyć ludzi.

miroslaw

Źródło: screen ze strony http://www.miroslawrykala.com/, z dnia 5.03.2010

Kolejne zapożyczenia mojego tekstu tym razem potrójne. Nie dość, że Pani Małgorzata wstawiła go na swoim portfolio to fragmenty umieszcza w ogłoszeniach. Podzielenie tekstu na kilka podstron nie załatwia sprawy. Dziwię się, że pokusa był tak nieodparta, bo reszta tekstów wydaje się być ok. i moje są kompletnie zbędne. Dziwne.

małgorzata

Źródło: screen ze strony www.malgorzataregula.cba.pl/o-mnie/, z dnia 26.02.2010

malgorzata2

Źródło: screen ze strony www.malgorzataregula.cba.pl, z dnia 26.02.2010

malgorzata1

Źródło: www.praca.owi.pl/ogloszenie/Dpswoadczpmu_grafik_poszukuje_zlecen_-_pracy,89163, z dnia 26.02.2010

Jeżeli artykuł czyta ktoś z podobnymi problemami proszę o informacje jak sobie radzić. Całkiem niedawno zmieniłem teksty, bo nie byłem w stanie powstrzymać plagi kradzieży. Złodzieje zaczęli kraść od innych złodziei. Słyszałem już kilka razy stwierdzenie żebym sobie odpuścił, ale nie pozwala mi charakter. Obawiam się, że niedługo nadejdzie dzień, w którym albo zacznę z bezsilności publikować dane osobowe złodziei albo wszystkie sprawy będą miały finał w sądzie.

,

Komentarze - 4

Nie płacą

Pisałem wcześniej o złodziejach, którzy kradną projekty i teksty. Pisałem o klientach, którzy chcą  darmowe projekty próbne. Przyszedł czas na osoby, które zamawiają i nie płacą. W niedalekiej przyszłości omówię grupę osób, które bardzo inspirują się cudzą własnością. Wprawdzie nie można zaliczyć ich do złodziei, ale pozostawiają niesmak.

Kto zamawia projekt i nie płaci ? Nie przyszło mi nigdy przez myśl, żeby zamówić, zaakceptować pracę, wziąć projekt i nie zapłacić. To jest coś więcej niż zwykła kradzież. Jest to sytuacja, która nie ma racjonalnego uzasadnienia i nigdy nie powinna się zdarzyć. Z moich obserwacji wynika, że występuje w podobnej częstotliwości co zwykłe kradzieże. (Jest to typ sprawy, której nigdy nie odpuszczam.)

Statystyki: W 2008 roku miałem 2 takie sprawy – obydwie już zakończone, odzyskałem uczciwie zarobione pieniądze, więc nie będę ich tu poruszał. W 2009 roku 3 sprawy.  Omawiam je pod spodem, ku przestrodze. Obserwacja: Ten typ kradzieży występuje w parze z umową o dzieło + rachunek. Czyli w 2010 pewnie będę miał 4 takie sprawy ?

Oto bohaterowie mojego smutnego opowiadania (ewentualna zbieżność nazwisk i sytuacji naturalnie przypadkowa)

Cyniczny farmer biznesmen „Garza Meksyk Pan Alpaka” – szczyt bezczelności. Sprawa karna + cywilna w toku. Zamówił przeróbkę logo i kilkanaście motywów w grafice wektorowej. Na szczęście po pierwszym chciałem pieniądze i niecne zamiary farmera wyszły na jaw.  Tak cynicznej osoby jeszcze nie spotkałem.  Zdecydowanie odradzam współpracę. Dla dobra toczącej się sprawy na tym komentarz zakończę.

Mój projekt – grafika wektorowa

motyw broni

Motyw z bronią i gołębiami

Grzeszne małżeństwo „Ewa Mydelniczka Zdunep i Januszek Dobrowski Ćwieki” – zamówili pierwszą partię projektów i zapłacili. Przy kolejnej, zaufałem, nie wziąłem zaliczki – i .. mam co chciałem. 2 razy rozmawiałem z różnymi firmami windykacyjnymi, które szukają tej Pary. Z informacji, które posiadam – poszkodowanych jest więcej. Włącznie z nieopłaconymi drukarniami, w których moje projekty były drukowane.  Jestem dodatkowo zły na siebie, że zgodziłem się robić takie dziadostwo i nie dostałem pieniędzy. Pod spodem wybrane 2  niezapłacone projekty.

Projekt opakowania podkładek pod mydło:

mydelniczki

Etykieta do mydelniczek wg. wytycznych i szkiców klienta.

Opakowanie na metalowe ćwieki do kurtki:

cwieki

Opakowanie na metalowe ćwieki do kurtki wg. zamysłu i wytycznych klienta.

Przedsiębiorczy szewczyk „Szymon buty z UK w Częstochowej” – twierdzi, że należy płacić za projekt jeżeli ma się taką ochotę. Mój błąd – nie wziąłem zaliczki, bo wcześniej zrobiłem Panu logo, za które zapłacił. Żeby nie przedłużać artykułu projekt sklepu z butami będzie można oglądnąć w moim portfolio. Jeżeli ktoś z UK będzie chciał od Państwa projekty związane z handlem butami – weźcie koniecznie zaliczkę (najlepiej 100%).

Jeżeli ktoś spotka się z Tymi osobami – uwaga bo NIE PŁACĄ!

,

Brak komentarzy

Iskierka Nadziei

Ponieważ lubię narzekać i marudzić, postanowiłem odkupić winy i zrobić coś dobrego.  Wziąłem pod swoje graficzne skrzydła Podkarpackie Stowarzyszenie Rodziców Dzieci z Chorobą Nowotworową „ISKIERKA NADZIEI”.

W skrócie „Iskierka” zajmuje się refundacją kosztów:

  • dojazdu do klinik ciężko chorych dzieci
  • rehabilitacji dzieci
  • kupnem protez
  • noclegów przyszpitalnych dla rodziców, których dzieci przebywają w szpitalu

Jeżeli ktoś chciałby wesprzeć to stowarzyszenie – może przekazać 1% podatku KRS 0000274721. Strona stowarzyszenia to www.iskierka.rzeszow.pl

Z jednej strony można by polemizować czy pisać o tym publicznie czy nie. Jeżeli chociaż jedna osoba po przeczytaniu tego artykułu zdecyduje się pomóc to warto.  Ponadto nie można cały czas pisać o problemach, kradzieżach, głupocie i złu. Trzeba czasem zrobić coś dobrego, bezinteresownie. Trzeba chwalić się dobrem.

Dostawałem różne listy, maile, telefony z prośbą o pomoc ale przyznam szczerze zawsze lądowały w koszu. Dlaczego ? Bo codziennie agresywnie działam na rynku i nie mam czasu na dobro.  Ponadto zadawałem sobie pytanie co ludzie chcą odemnie, niech inni pomogą. Są przecież olbrzymie firmy gdzie taka pomoc właściwie nie będzie odczuwalna finansowo. W końcu jednak  poczułem taką potrzebę i ile mi starczy sił i czasu to pomogę. Zachęcam w tym miejscu kolegów i koleżanki z branży do takiego działania. W szczególności młodych grafików – zamiast robić logo za 30zł albo stronę www za 100zł – czy nie lepiej zrobić coś dobrego za darmo ? Jest mnóstwo takich organizacji którym przyda się pomoc.

Iskierka Nadziei

Strona www Stowarzyszenia Iskierka Nadziei. Źródło: www.iskierka.rzeszow.pl, z dnia 1.03.2010

Na razie wizerunek stowarzyszenia wypada kiepsko. W prawdzie treść i przeznaczenie ma większe znaczenie w tym przypadku niż wizerunek, ale  ten z kolei nie może odstraszać. Po lewej stronie prezentuje screen z aktualnej strony Iskierki. Właściwie już zakończyłem prace nad nowym wyglądem,  czekam jeszcze na akceptację . Zrobiłem też formę przejściową logo, ponieważ obecne występuje już w kilka miejscach i zbyt dużym wydatkiem będzie wdrożenie nowego. Mam nadzieje, że za jakiś czas Iskierka zabłyśnie.

Jeżeli projekty graficzne zostaną zaakceptowane to za jakiś czas pojawią się w moim portfolio. Na blogu będę zamieszczał jedynie aktualności.

[edycja 16.05.2010]

Od dzisiaj strona Iskierki (www.iskierka.rzeszow.pl) startuje z moją grafiką. CMS został opracowany i podłączony przez Pana Piotra Kowalskiego z TVP. Również logo zostało poddane rewitalizacji. Obecnie znajduje się w fazie przejściowej. Za kilka miesięcy kolejne zmiany.

,

Brak komentarzy

Pizzeria chce darmowe projekty próbne

mwn2

Muchy w nosie

Dzisiaj dostałem kolejnego maila z cyklu darmowe projekty próbne z jednej ze stołecznych pizzerii. Poniżej wklejam oryginalne wiadomości w prawdzie trochę pocięte (…) żeby nie zdradzać planów marketingowych firmy i nikogo nie urazić. Artykuł w żadnym wypadku nie jest napisany po to żeby piętnować zachowanie klienta, bo nie w tym rzecz. Problemem są agencje reklamowe, które nie szanują „siebie”, a raczej osoby decyzyjne które nimi zarządzają. Psują rynek pozwalając klientom traktować się i swoją prace pogardliwie. Jeden idiota desperat zaczął, następni podchwycili i tak już będzie. Takie agencje działają przeważnie anonimowo, nie pokazują swoich projektów, z nazwą nie utożsamia się nazwisko konkretnej osoby. Darmowe projekty przeważnie wykonywane są przez osoby, które często nie mają zleceń.

Dosyć smętów mail od klienta:

Witam,
poszukujemy zewnętrznego grafika przygotowującego dla nas projekty ulotek reklamowych.
Jeśli jest Pan zainteresowany, bardzo proszę o przygotowanie ulotki na lato (na podstawie dotychczasowych projektów z załącznika).
Tematem przewodnim mają być (…). Proszę o podanie kosztów projektu. (…).
Uwaga!  dla jasności – jest to konkurs i nie daję gwarancji, że Pana projekt zostanie wybrany. Szukamy kogoś na stałe do współpracy dlatego zbieramy różne projekty i dokonamy wyboru, także Państwo podejmują ryzyko, czy włożona praca się opłaci. Stała współpraca to  (…)
Jednocześnie robimy konkurs na pudełko do pizzy mrożonej. Jeśli również jest Pan zainteresowany to czekamy na propozycje. (…)

Odpowiadam w swoim stylu i dostaje ripostę:

(…) Nie szukam desperatów, ale ludzi którym zależy na zleceniu. W dzisiejszych czasach większość firm walczy o klienta wszelkimi sposobami, więc nie uważam, że zrobienie jednego przykładowego projektu jest przesadnym oczekiwaniem z mojej strony. Tym bardziej, że tak jak wspomniałam, szukamy kogoś do stałej współpracy, a jak na razie perspektywa przyszłych zysków przekonała większość agencji, do których wysłałam zapytanie.
Życzę wielu klientów z takim podejściem do sprzedaży własnych usług, (…)

Komentarz do sytuacji dla odmiany w punktach:

  1. Agencje reklamowe  – „nie tędy droga, nie idźcie tą drogą!” (dot. „perspektywa przyszłych zysków przekonała większość agencji, do których wysłałam zapytanie.”)
  2. Nie chcę takich klientów. Nie chce klientów którzy nie szanują pracy innych i nie płacą.  (dot. „Życzę wielu klientów z takim podejściem do sprzedaży własnych usług„)
  3. Nie sprzedaje swoich usług. Firmy same zgłaszają się do mnie, 90% pochodzi z polecenia.
  4. Do osób które decydują się na współprace na takich warunkach – nie szanujecie samych siebie więc nie oczekujcie, że w przyszłości ktokolwiek będzie szanować Was i Waszą pracę.
  5. Nie rozumiem więc chciałbym zrozumieć punkt widzenia osób pracujących za darmo.
  6. Klient jak klient. Co z tego, że pisze co by chciał – wolno mu. Fajnie, że był łaskaw napisać komentarz do zapytania, że to konkurs. Niektórzy potrafią przez tydzień wiercić dziurę w brzuchu, żeby oznajmić na koniec, że zapłacą jak im się spodoba. Także w tym miejscu szacunek.

,

Brak komentarzy

Różnice między animacją flash a gif

Pokrótce przedstawię praktyczne różnice między 2-ma najczęściej stosowanymi formatami plików graficznych w animowanych banerach reklamowych na stronach www. Odpuszczam definicję, ponieważ zakładam, że graficy je znają, natomiast klientów to nie interesuje. Z technicznego punktu widzenia obydwa formaty można umieszczać na stronach internetowych. Obydwa formaty umożliwiają stworzenie animacji dowolnego obiektu lub grupy obiektów. Obiektem może być np. tekst, rysunek, zdjęcie, cień itp.

Pierwsza różnica polega na tym, że gifa można dodać na większości forach internetowych oraz stronach z możliwością wstawiania zdjęć (co istotne z poziomu zwykłego użytkownika). Animację flash (na większości stron) musi dodać administrator. Jeżeli więc ktoś sam chce umieszczać ruchomy baner na stronach do tego stworzonych powinien wybrać gifa.

Niestety format gif nie dorównuje możliwościom animacji flash. Nadaje się on do prostych animacji tekstu, podstawowych efektów prezentacji kolejnych slajdów, nieskomplikowanych grafik. Zdjęcia i cienie w gifie wyglądają źle. Na przykładzie zdjęcia poniżej widać stratną kompresję zdjęcia, która występuje w gifie. Animowanie takiego zdjęcia – np. zmiana przeźroczystości będzie wyglądać amatorsko.

gif

Przykład kompresji zdjęcia w formacie GIF. Źródło: zdjęcie autora - Mikołaj.

We flashu to samo zdjęcie będzie kompresowane jak zwykły jpg. Niestety czasem nie ma możliwości użycia formatu flash. Używając wtedy formatu gif - dobrze jest unikać zdjęć. Prezentowane zdjęcie jest wybrane przypadkowo, jako pierwsze z brzegu. I tak obraz po kompresji jest akceptowalny i rozpoznawalny. Są jednak takie zdjęcia , których nie da się rozpoznać po przekształceniu w gifa.

jpg

Przykład kompresji zdjęcia w formacie FLASH. Źródło: zdjęcie autora - Mikołaj.

We fleshu możliwa jest skomplikowana animacja wszystkiego. Generalnie można zrobić wszystko. Można, nie znaczy „trzeba”. Należy pamiętać, że najważniejszy jest czytelny, łatwo przyswajalny przekaz. Często najskuteczniejsza okazuje się prostota.

Największym minusem flasha jest fakt, że niektórzy użytkownicy mają zainstalowane w przeglądarkach blokady reklam flaszowych oraz tacy, którzy nie mają w ogóle zainstalowanego dodatku do wyświetlania flasha. Istnieją sposoby radzenia sobie z takimi użytkownikami, ale do tego potrzebna jest wiedza lub dodatkowe środki.

Podsumowanie – animacja flash jest ładniejsza, droższa ale jednocześnie nie praktyczna. Gif ogranicza jakość zdjęć, płynność animacji, więcej „waży”, ale jest tańszy od flasha, łatwiejszy w obsłudze przez zwykłego użytkownika  i praktyczniejszy. Powiem szczerze, że bardzo często klienci nie wiedzą co będzie dla nich lepsze. Nie zawsze większy budżet wydany na animowany baner okazuje się być skuteczniejszym. Służę radą w zakresie praktycznemu zastosowaniu grafiki użytkowej.

,

Brak komentarzy

Nie kradnij !

Dzisiaj coś we mnie pękło. Ciężko opisać to co czuje kiedy widzę jak moje teksty i projekty są bezczelnie kradzione z portfolio i publikowane na stronach zlodziejowców jako ich własne!  Już od jakiegoś czasu dostaję informacje od „życzliwych” osób, o kradzieżach.  Do dzisiaj część ignorowałem, część załatwiałem polubownie. Nie rozumiem jaki jest sens takiego postępowania i gdzie logika? Jeżeli ktoś chce zajmować się grafiką komputerową, to chyba jest w nim choć odrobina kreatywności, aby napisać kilka zdań o sobie. Prościej wkleić tekst o mnie w dziale „o sobie” – nie ? Lenistwo, głupota, cwaniactwo i bezczelność w jednym.

Na dzień dzisiejszy udało mi się wyeliminować chyba wszystkie  kradzieże związane z projektami graficznymi (o których wiedziałem) . Jednocześnie informuję, że od dzisiaj każda nawet najdrobniejsza kradzież, którą mój prawnik uzna za kradzież praw autorskich i nie ważne czy tekstu czy projektów graficznych – będzie rozstrzygana na drodze postępowanie karnego i cywilnego. Podobno niektórzy zarabiają dobra pieniądze na egzekwowaniu ustawy o prawach autorskich. Niedługo to sprawdzę. Jeżeli ktoś napotka w internecie moje teksty lub projekty – proszę śmiało pisać. Pewnie nawet ufunduje nagrody dla najbardziej życzliwych.

KU PRZESTRODZE! Pod spodem zamieszczam przykłady takich kradzieży, na podstawie jednego tylko wpisy z podstrony o mnie – gdyby komuś jeszcze przeszło przez myśl spróbować wykorzystać moje dzieła jako własne.

oryginalny tekst

Oryginalny autorski tekst z portfolio lucio.pl.

Na początek screen z mojego portfolio z tekstem pochodzącym z 2007 roku. Kradzieży tego tekstu było już tyle, że nie jestem w stanie, zresztą nie chce mi się ich wszystkich analizować. Zaznaczyłem na czerwono tekst, który jest nagminnie kradziony. Śmieszy mnie gdy ktoś obcina końcówkę zdania: „Owoc mojego zainteresowania grafiką, którego początki sięgają wielu lat wstecz.”  No tak, ktoś dopiero zaczyna i to z wielką pompą od kradzieży. Z ciekawostek – jeden zlodziejowiec wkleił całość łącznie z moim imieniem i nazwiskiem.. Niestety nie zrobiłem screena. Teraz wszystko będzie dokumentowane.

zlodziej

Przykład 1. Źródło: www.mhzstyle.cba.pl, z dnia 8.02.2010.

Na czerwono zaznaczyłem kradziony tekst. Ciekawe czy żółty kolor jest przypadkowy, czy aż tak inspiruję swoją osobą. Z tym Panem kontaktowałem się telefonicznie. Zaraz po rozmowie usunął kradzione materiały. Teraz jego portfolio wygląda inaczej. Ciekawe czy tylko moje teksty były kradzione czy całość. Nie mniej jednak ponieważ tekstu nie ma, sprawę uważam za zakończoną. Mam nadzieje, że w przyszłości taka sytuacja się nie powtórzy i usłyszę słowo przepraszam. Za jakiś czas sprawdzę dorobek artystyczny tego delikwenta, jak zresztą wszystkich innych których mam w bazie zlodziejowców.

3

Przykład 2. Screen autora. Źródło: http://www-users.mat.uni.torun.pl/~samael21/portfolio/omnie.html, z dnia 8.02.2010.

Ten zlodziejowiec wykazał się większą inwencją twórczą. Ukradł tylko część tekstu. Nie dam rady się z nim skontaktować, bo strona jest non stop w budowie. Jakiś czas temu trafiłem na tą stronę poprzez jeden z portali – wtedy część jego tekstów była porównywana również do innego grafika. Widzę że dalej robi swoje.

2

Przykład 3. Screen autora. Źródło: http://www.agnieszkabogdan.com/omnie, z dnia 8.02.2010.

O tej Pani również przeczytałem gdzieniegdzie. Część jej tekstów pochodzi od innego grafika. Całkiem przypadkiem dowiedziałem się o tym wybryku – ktoś inny zauważył, dał mi znać i proszę. Witam w loży zlodziejowców.  Odpuszczam to jedno zdanie, ale niesmak pozostaje.

1

Przykład 4. Screen autora. Źródło: http://danielswist.host22.com/, z dnia 8.02.2010.

Teraz jeden z bardziej masowo kopiujących zlodziejowców. Wysłałem maila z prośbą o usunięcie mojego tekstu i .. nic.  Najprawdopodobniej będzie to pierwsza sprawa której nie dam rady załatwić polubownie. (…)

[edycja 11.2.2010 godz. 20.40]

Zostałem przeproszony – tekst zniknął, sprawę uważam za zakończoną.

[edycja 17.2.2010 godz. 17.55]

Wczoraj zaktualizowałem i pieczołowicie udokumentowałem teksty w moim portfolio. Ciekawe ile czasu minie do następnej kradzieży. Zrobiłem tak, ponieważ niektórzy złodzieje tłumaczyli się, że kradli od złodziei, którzy wcześniej ukradli je z mojego portfolio.. paranoja. Teraz ciężko będzie użyć takiego argumentu zwłaszcza, że wszystko dokumentuje.

Komentarze - 2